Zamykasz oczy.
Jak to?
Nie jesteś tu sam?
Głos
ma czystość róży
zaklętej w
kryształ
i barwę łez
żłobiących policzki.
Klękasz, żeby
w swym ostatnim
lamencie
pocałować Ją na
pożegnanie.
Ktoś, kto bierze
Cię za rękę
pachnie
dawno nieodwiedzanym
miejscem.