Ujrzałeś Jego.
Ujrzałeś Jego Światło.
I mogłeś wreszcie
paść na kolana i
nie wstydzić się
gestu płynącej
po policzku
strużki lodu.
Był przecież On
takim jakiego
opuściłeś.
I nie zmienił się
nawet o te wszystkie
bruzdy
nachodzące Boga
gdy
długo
płacze w samotności.
Powiedział właśnie,
że uwierzyłeś
więc mógł powrócić.